| |
|
PIERWSZE WRAŻENIA Z RPA
|
|
[Ludzie]
[Język]
[Transport]
[Przyroda]
|
|
LUDZIE
|
|
Z lotniska zabrała mnie znajoma, która mieszka w Durbanie od urodzenia. Od niej usłyszałem pierwsze historie o różnych nacjach
tutaj żyjących. Trzeba jednak powiedzieć, że biali mieszkańcy mają trochę spaczone podejście do rzeczywistości. Oczywiście
na początku zostałem ostrzeżony przed Murzynami. W RPA żyje kilkanaście czarnych plemion. Jedno z największych to plemię Zulusów.
Są to dumni Murzyni, których często cechuje skrajny nacjonalizm. Nie tylko nienawidzą białych, ale też i innych czarnych plemion.
Jednak większość czarnych, których spotkałem była nastawiona przyjaźnie i pomagała. Czuć jednak dystans, skierowany
jednak nie personalnie, tylko ogólnie ku białym. Można to zrozumieć jak się widzi odrębne grupki stojące na korytarzu
, czy na ulicy... Rzadko kiedy biały stoi z czarnym, a przechodząc obok siebie często się nie widzą. Cóż, kłaniają się czasy
apartheidu, który wśród wielu mieszkańców jest ciągle żywy.
W Durbanie mieszka mnóstwo Hindusów. Tworzą oni odrębne środowisko. Do wszystkich Niehindusów odnoszą się zazwyczaj
z lekceważeniem i często aż się chce rzec: pogardą. Wśród białych mieszkańców panuje przekonanie, że Hindus kradnie i oszukuje,
do pracy się spóźnia, a robotę odwala. Chyba, że chodzi o jego własny interes, wtedy jest pracowity jak mrówka. Niestety spotkałem
w większości leniuchów i oszustów, ale oczywiście zdarzają się też miłe i pomocne osobniki.
A biali? Są Afrykanerzy, którzy mówią swoim dziwnym językiem i w większości jeszcze wierzą, że "czarnuchów trzeba wytępić"
Są też różni inni, mieszkający tu od pokoleń lub emigranci. Ci raczej charakteryzują się przyjaznym podejściem do bliżniego,
ale w oknach kraty zakładają i uważają, że po zmroku lepiej na ulicy pieszo się nie pojawiać. Biali jeżdżą samochodami, pieszo i
autobusami poruszają się prawie tylko i wyłącznie Murzyni.
|
|
JĘZYK
|
|
W RPA obecnie jest zarejestrowanych kilkanaście języków, jako oficjalne. Niewątpliwie w miastach panuje język angielski.
Posługują się nim wszyscy, ale każdy akcentuje po swojemu. Biali w
większości mówią z dziwnym akcentem podobnym do australijskiego, a często na koniec zdania, wtrącają dziwną
końcówkę, która brzmi jak [ija], w podobny sposób wymawiają np: "here" - [hija]. Poza tym słowa z literą "i" w środku początkowo
były dla mnie niezrozumiałe i długo się zastanawiałem nad wyrazami typu "wife" , czy "white". Brzmią zupełnie inaczej
niż mnie w szkole uczono. Jest też Afrikaans, język "białych Murzynów". Jest to mieszanina portugalskiego (ponad 50%),
holenderskiego, angielskiego i wielu słów zaczerpniętych z tutejszych murzyńskich dialektów. Brzmi bardzo twardo i przede
wszystkim mocno egzotycznie. Jest kilkanaście języków murzyńskich i całe mnóstwo dialektów. W niektórych z nich, np Xhosa występują
klaśnięcia językiem (tak wymawia się nazwę plemienia; [Xh] to klaśnięcie, brzmi to podobnie do naszej "kozy"). Niektóre
plemiona posiadają także odrębne państwa i tak powstały np. Lesotho, czy Swazi (nazwy krajów pochodzą od nazw ludów
zamieszkujących terytoria ww).
|
|
TRANSPORT
|
|
Jak już wspomniałem wcześniej biały człowiek jeździ samochodem. czarny człowiek natomiast korzysta
z publicznych środków transportu. 99% jeżdzących autobusami w mieście to Murzyni, większość podróżnych w pociągach
to Murzyni, większość lokalnych autobusów także zajmują Murzyni. Ponadto w miastach jeżdzą taksówki, które są drogie
a co za tym idzie przeznaczone głównie dla białych oraz kursują tak zwane "black taxi". Czarne taksówki to zazwyczaj transportery przerobione
na busiki (zupełnie jak nasze zakopiańskie, czy te które widziałem w Kirgizji). Do tych taksówek rzadko kiedy wsiądzie biłały
człowiek, a większość moich znajomych przed nimi ostrzega. Są też autobusy dalekobieżne: komfortowe, turystyczne i bezpieczne, ale oczywiście
drogie. Złośliwi mówią, że bezpieczne, bo nie ma w nich czarnych (nie stać ich zazwyczaj na bilet).
Nie zgadzam się z tym zdaniem, bo nic złego mnie jeszcze nie spotkało:) Na szczęście dla białego człowieka jest mnóstwo
wypożyczalni samochodów. Ciężko jest żyć w tym kraju nie mając samochodu i nie będąc członkiem
któregoś z autochtonicznych plemion.
|
|
PRZYRODA
|
|
Na razie wiem niewiele na ten temat, ale to co widziałem powaliło mnie na kolana. Jest tutaj wiele rodzajów roślin, które
atakują z każdej strony zapachem, niesamowitym wyglądem, czy po prostu zrzucając wielkiego owoca na głowę.
Już w mieście można spotkać wiele rodzajów ptaków, śpiewają, kwilą i krzyczą. Najgłośniejsze sa ibizy, wielkie szare
ptaszyska z zakrzywionymi dziobami, które drą się przepotwornie. Byłem też w jednym z rezerwatów, gdzie drogę przebiegają
wszelkiego rodzaju zwierzęta, z małymi antylopami włącznie. Naprawdę obłedne dla kogoś kto przybywa z Europy. W Południowej
Afryce jest też kilka rezerwatów, na terenie których przebywają wielkie zwierzęta, a szczególnie Wielka Piątka: lew, słoń, nosorożec,
bawół i lampart. Jeszcze sporo przede mną do zwiedzania i fotografowania.
|
|
Powrót na górę strony
|
jesteś w >>>główna/reportaże/pierwsze wrażenia z RPA |
|