| |
|
GÓRY DRAKENSBERGU
|
|
[południowy]
[centralny]
[północny]
|
|
GÓRY SMOCZE POŁUDNIOWE
|
|
W południowych Górach Smoczych znajduje się kilka wielkich obszarów wydzielonych pod lasy
państwowe: Highmoor, Mkhomazi, Cobham i Garden Castle. Na ich terenie są rozległe, chronione obszary dzikiej przyrody.
Na wschód od nich rozciągają się tereny rezerwatów przyrody: Kamberg, Loteni, Vergelen i Mzikulwana, oraz droga na przełęcz
Sani Pass, jedyna łączącą prowincję Kwa-Zulu Natal z Lesotho. Na terenie połudnowego Drakensbergu
można pochodzić po nieco niższych niż w centralnej części górach, połowić ryby (pstrągi!!!). Na terenie Loteni Nature
Reserve ponadtow znajduje się miły camping oraz niedrogie jak na tutejsze warunki chatki.
W Cobham State Forest znajduje się ponadto wiele przepięknych, wspinaczkowych dróg. Niewiele pochodziliśmy po tych regionach (ze
względu na nasze ciuchy straszliwie przemoczone w częśći centralnej), głównie jeżdziliśmy samochodem z jednego miejsca w drugie po tutejszych drogach i bezdrożach.
Krajobraz i widoki naprawdę przeurocze, miękkie doliny, zielono-żółte, łagodne wzgórza, a także wysokie, poszarpane granie.
Postanowiliśmy się udać do Lesotho poprzez Sani Pass. Droga przecudowna, ale niestety, kiedy zaczęliśmy sie mozolnie wspinać naszym
automobilem do góry, pojawiła się straż graniczna. Usłyszeliśmy od nich, że droga jest przejezdna tylko i wyłącznie
dla samochodów z napędem 4x4. Myśmy siedzieli w naszym Bakkim (czyli pickupie), niestety z napędem na dwa koła.
Prosiliśmy o pozwolenie, ale bezskutecznie. Jak się potem okazało, ostatni, najbardziej strony odcinek
pod przełęcz zalany był wodą w wyniku deszczu. Jednak przejechać nim w górę bez napędu na 4 koła jest bardzo ciężko, nawet
jeśli droga jest całkowicie sucha. Potem się dowiedzieliśmy, że wogóle po Lesotho ciężko się poruszać bez 4x4, bo
jest tam kilka dróg o kiepskiej jakości, a resztę ciężko nawet nazwać drogą...
|
|
GÓRY SMOCZE CENTRALNE
|
|
Przepiękna część Drakensbergu z wieloma wysokimi szczytami: Champagne Castle (3377 m),
Monk's Cowl (3234 m), Cathkin Peak (3181 m). Dodatkowo można podziwiać wiele malowideł naskalnych ludu San (czyli
dawnych Buszmenów). Z kilku tutejszych parków i rezerwatów (Cathedral Peak State Forest, Monk's Cowl State Forest, Giant's Castle
Game Reserve) wybraliśmy Giant Castle Game Reserve. Najniższy punkt tego rezerwatu znajduje się na wysokości około
1300 m.n.p.m. Większość terenu pokrywa trawa, albo żółta, albo zielona, a co najśmieszniejsze widoczne są ostre granice pomiędzy
obydwoma rodzajami traw. Widok przepiękny, bo często zbocza są żółte, a wierzchołek zielony, jakby ktoś nałożył wielką czapę. Ze zwierząt
można podobno podziwiać kilka gatunków antylop i sępy. Ale tego niestety nie sprawdziliśmy, bo padało często i rzęsiście
i nic nie zobaczyliśmy. Czasem się odsłaniały góry. Na całe szczęście! W parku można urządzić sobie jednodniowe piesze wycieczki, czasem bardzo długie
(piszą, że około 10-11 godzin i rzeczywiście tyle czasu trzeba na nie sobie zarezerwować); lub krotsze, głównie do tutejszej jaskini z malowidłami naskalnymi
ludu San. Nie zostało ich wiele, ale są naprawdę charakterystyczne i fascynujące. Można też wybrać sie na kilkudniową wycieczkę,
po drodze korzystając z trzech chat na terenie parku (rozbijanie namiotów zabronione). Można też pochodzić trochę bardziej nielegalnie,
wybrać się na stronę Lesotho i tam wejść np na Giant Castle Peak (prawie 3500m), nocując po drodze w jaskiniach na terenie Lesotho (po stronie
Lesotho nie chodzą strażnicy, więc można spać bez obawy). Spanie urządziliśmy sobie w miejscowości White Mountain, na
uroczym, afrykanerskim, tanim campingu, gdzie jak się okazało śpi większość osób wizytujących rezerwat. Po prostu spanie na terenie parku kosztuje
dwa razy więcej niż poza nim.
|
|
GÓRY SMOCZE PÓŁNOCNE
|
|
W północnej części Gór Smoczych znajduje się jeden z najpiękniejszych terenów w RPA - Royal Natal National Park. Pojechaliśmy tam z naszym gospodarzem, prof. Letcherem. Zaprosił nas na weekend do wynajętego lodge'a. Mieszkaliśmy pod samym Amfiteatrem - długim, wysokim murem skalnym otaczającym prześliczną, górską dolinę. Z tego muru spływa pięciostopniowymi kaskadami 850 metrowy wodospad Tugela. Większość terenu to zielone lub żółte łąki, tak charakterystyczne dla Drakensbergu. W dolinach rzek i strumieni zaś rośnie busz lub niewielkie drzewa. Urządziliśmy sobie dwie całodniowe wycieczki. Jest tu ponad trzydzieści jednodniowych tras, które potrafią nieźle dać w kość, głównie ze względu na prażące słońce. Człowiek schodząc z góry już tylko myśli o dojściu do jakiegoś cienia i strumienia. Bardzo popularnym celem jest malowniczy szczyt Mont-aux-Sources, często jednak trzeba przeznaczyć dwa dni na wdrapanie się na nią. Noc zazwyczaj spędza się w schronisku na szczycie.
A wieczorkiem? Zwyczajem południowoafrykańskim urządziliśmy sobie grilla, a raczej jak to mówią autochtoni: braai -a. Księżyc był prawie w pełni i wcinaliśmy dobrze podsmażone mięso patrząc na ostre rysy Amfiteatru i srebrzący się zbocza pobliskich wzgórz...
Powrót na górę strony
|
jesteś w >>>główna/reportaże/Drakensberg |
|